poniedziałek, 2 listopada 2015

Zawieszenie/Zamknięcie

No, człeki. Reaktywacja DM nie była dobrym pomysłem. Tak, więc... Rozejdźmy się w Swoje strony i bajaj. *O ile ktoś tu jeszcze zagląda*.

sobota, 24 października 2015

Od Sophie C.D Anabeth

Znowu zostałam potraktowana tak samo, czyli jak "zło konieczne", lecz postanowiłam, że nie będę się mieszać w sprawy nowo poznanego Mudi'ego. Gdy zobaczyłam, że patrzy się w moją stronę, warknęłam na nią, a ona odwróciła łeb w drugą stronę. Położyłam się i skuliłam w kłębek, lecz ukradkiem patrzyłam na suczkę. Po jakiś 10 minutach wstałam i ponownie podeszłam do niej.
-Czego chcesz tym razem?-spytała.
-Chce poznać twoje imię-powiedziałam, trochę niepewnie-Naprawdę, bardzo chciałabym cię poznać-uśmiechnęłam się lekko.
Tak, to fakt; bywałam nieśmiała. Mudi spojrzał się na mnie. Dosłownie lustrowała mnie swoim spojrzeniem. Przełknęłam ślinę i czekałam na odpowiedź, stojąc przed suczką. Ona wstała z ziemii i stanęła naprzeciwko mnie.
-Jeśli ci się to do czegoś przyda, Anabeth-odpowiedziała suczka, nadal zimnym, jakże lodowatym głosem.
Uśmiechnęłam się, lecz Ana nie wyrażała żadnego entuzjazmu. Ponownie zmierzyła mnie wzrokiem, a wtedy mój uśmiech znikł. Przyglądałyśmy się sobie.
-Należysz może do... Dogs Midnight Forever?-zapytałam w końcu.
-Tak-odpowiedziała Anabeth.
Anabeth? Brak weny.

poniedziałek, 19 października 2015

Od Darkness'a - do Anabeth (C.D.)

 Chrząknąłem cicho i postawiłem płową łapę na poprzednim miejscu. Przewróciłem oczyma i jeszcze raz zmierzyłem suczkę wzrokiem. Zimna, arogancka... Czy te dwie duszyczki nie pasują do siebie? Ahh, Dark, ogar.
– Czego chcesz? – powtórzyła, głośniejszym fuknięciem.
– Mogę wiedzieć, z kim mam doczynienia? – wyszeptałem ostrzegawczym tonem i zmrużyłem ślepia.
 Zauważyłem, jak kontury stworzenia w tej ciemności się odwracają.
– Pomyślmy... Jak masz na imię? – zapytała z nieukrywalną niechęcią.
– Pierwszy zapytałem...
– Ale to było zupełnie inne pytanie – odparła.
– Kurwa mać, co robisz na terenach Dogs Midnight?!
– O, widzę, że obrońca sfory się znalazł...
– Ta... - mruknąłem – Zar... Co?! Nie!
 Suczka przekrzywiła głowę. Jedyne co widziałem to jej błękitne, przenikliwe, błękitne oczy które mnie przeszywały na wylot. Gdyby umiały zabić, już dawno leżałbym trupem na ziemii. Westchnąłem ciężko.
– Lorde of Darkness – warknąłem płytko.
– Co "Lorde of Darkness"? – błagam kobieto, ty mnie chcesz zirytować?!
– Moje imię... To Lorde of Darkness – burknąłem.
– Ohh, i to zobowiązuje... – jej oczy przeszły na czarne niebo.
– A twoje? - pytam znowu.
 Suczka wydawała się spięta. Jakby miała zaraz uciec. W sumie, ta rozmowa przestawała przypominać dialog. Co się jej dziwić?
– Annabeth, jeśli ci do szczęścia potrzebne, panie władco ciemności.
 Annabeth. Powtórzyłem sobie w myślach kilka razy, bo najlepszy w zapamiętywaniu imion to nie byłem.
– Piękne – uznałem z sarkazmem.
– Dziękuję – chyba ledwo co przełknęła to słowo i sztucznie się ukłoniła.

Annabeth? :v

niedziela, 18 października 2015

Jugra



Imię: Najpierw zaczniemy od zagadki. Co to jest Jugra? Nikt nie wie? A może ktoś chamsko wygoogluje? Otóż, moi mili państwa, Jugra(Югра) - to rzeka na Syberii.
Przezwisko: Jug (Юг) - oznacza po rosyjsku południe. Inaczej nie wolno, nawet Ju BO CIĘ FENEK SPALI, A OCZY DA ZŁYM PSISKOM prywatne przyczyny.
Wiek: 6 miechów, wyrośnie jeszcze, zobaczyyycie.
Płeć: Suczka
Charakter: Jugra... O niej to trzeba krótki charakter napisać, ponieważ jest jeszcze szczeniakiem. ALE może właśnie jestem prorokiem, i opiszę jej cały charakter? Hmm...
No dobra, zacznijmy od jej stosunku do innych psów, stworzeń, nawet ludzi itp. Jest życzliwa, okazuje szacunek, tolerancyjna, wyrozumiała, serdeczna, ciepła i... Wyrozumiała. Obroni psa, którego przezywają, obroni od zła każdą mrówkę. Sądzi, że dobro do niej się zwróci. Suczka  umie kochać, chociaż nigdy nie miała takiej możliwości, by być z kimś - nigdy nie znalazła idealnego psa, który spełnia wszystkie kryteria: Kocha, Szanuje, Miłuje.
Ehh, nigdy nie znalazła takiego samca.
Uważa się za odważną, chociaż w sumie taką jest. Czasami leniwa, jednak samodzielna. Punktualna, obowiązkowa, sumienna. Lecz jest archetypem marzyciela, bujającego w obłokach. Dosłownie jak Ikar, jednak ona ma inny koniec. Jugra umie dostrzec uroki zieleni wokół niej, i w ogóle prawie nie je mięsa - je tylko to, co złowią Łowcy sfory. Wierzy, że coś tam, na górze, jest. Nazywa tym czymś Bogiem...
Pragnie zmienić świat, przeciwniczka wszelkiego zła.
Aparycja:
Rasa: Kaukaski owczarek :3
Umaszczenie: Szaro-biała miękka sierść, gdy urośnie będzie miała około 5-6 cm długości. Jako dorosła będzie miała jeszcze kremowe plamki.
Sierść: Tak jak powyżej.
Waga: Waży jak szczeniol, lol. kiedy dorośnie, będzie ważyła... Yyy... 47 kilo?
Budowa: Umięśniona, dzięki czemu jest dobra w bójce. Ma mocne kły, które rozerwą każdego napastnika.
Głos: Estella https://www.youtube.com/watch?v=6JARVfb-FBg
Spokrewnieni: Nieeeeeeee
Historia: Aaaaaaagrrhhhh
Jugra urodziła się na Kaukazie, jednak zabrali ją do Syberii, żyła tam kilka dni, potem ją wyrzucili, i tak oto błądząc przyszła na tereny DMF.
I właśnie tak Jugra powstała ຈل͜ຈ
MOŻE BYĆ?
Inne: Ma obcięte uszy (wooow)
Kiedy wyrośnie:
X
Właściciel: Fenekt03


Sophie



Imię: Sophie (czyt. Sofi)
Przezwisko: Soph (czyt. Sof)
Wiek: 2 lata, jest jeszcze młoda
Płeć: Suczka/Samica
Charakter: Sophie to przyjazna suczka, lecz potrafi być także wredna. Jest zabawna, pewna siebie i śmiała, lecz przez większość uważana za "Zło konieczne" nawet nie wiadomo z jakiego powodu. Umie nieźle dokopać, potrafi być wredna i zimna gdy ktoś ją wkurzy. Jest niezależną suczką, nie daje sobą pomiatać. Odważna i waleczna; To właśnie Sophie. Przed niczym się nie cofnie, jest bardzo uparta, zawsze dojdzie do swojego celu. Przez wielu uważana za wredną i egoistyczną, lecz taka nie jest. Ma naprawdę mocną psychikę przez różne wydarzenia z życia, którą trudno jest zniszczyć. Jest twarda, nie boi się niczego. Lepiej nie jest jej mieć za wroga, lepiej za przyjaciela, chociaż trudno jest zdobyć jej już wystarczająco nadszarpnięte zaufanie.W obronie przyjaciół i najbliższych jest nawet w stanie poświęcić swe własne życie. To twarda suka. Jej charakter jest zmienny, a ona sama nieprzewidywalna.
Aparycja:
♦ Rasa - Mudi
♦ Wzrost - 44 cm WK
♦ Umaszczenie - Czarny
♦ Sierść - Delikatnie pofalowana; poloczkowana, jedwabista, przyjemna w dotyku, krótka, miękka
♦ Waga - Jest szczupłą suczką , waży 8 kg
♦ Znaki szczególne - Fioletowa obroża na szyi
Stanowisko: Stróż Prawa
Spokrewnieni:
Matka-Omega
Ojciec-Eclipse
Partner: NIE i jeszcze raz NIE
Głos: Sia - She Wolf
Historia: W małej wsi, na Węgrzech w domu państwa Kovács mieszkały 2 psy. Były zadbane i dobrze wytresowane. Suka nazywała się Omega, a pies; Eclipse. Bardzo dobrze im się tam żyło. Byli przyjaciółmi, lecz z biegiem czasu zakochali się w sobie. Zostali parą, a rok po tym Omega urodziła szczenięta. Przeżyła tylko jedna samiczka. Była bardzo mała; miała nikłe szanse na przeżycie, ale udało się. Młoda suczka imieniem Sophie przeżyła. Wszyscy bardzo się cieszyli. Soph zaczęła być tresowana przez właścicieli, lecz gdy miała 1 rok odechciało się jej takiego życia, więc pożegnała się z rodzicami i uciekła w nocy. Wędrowała długo, aż trafiła do Sfory Trzech Wodospadów. Była tam nienawidzona przez większość psów; sama nie wiedziała dlaczego. Pewnego dnia do Alfy doszły pewne plotki o suczce i wyrzuciła ją ze sfory. Sophie na nowo rozpoczęła wędrówkę, aż w końcu trafiła tu: do Dogs Midnight.
Inne:
*Sophie przez gardło nie przechodzi zupełnie nic oprócz ryb; żadne mięso, może zjeść oprócz ryb tylko węgierskie jedzenie
*Uwielbia jeść owoce

Od Darkness'a

Dzień za dniem przesiaduję w swojej norze Obraz przede mną jest już naprawdę czarno - biały (Ta, anatomia psa, nie widzą kolorów ;-;) Nie czuję sensu wychodzenia na światło dzienne, omijając mój ulubiony deszcz czy to iż jest jesień. Wystawiam nos jeden raz, aby zaczerpnąć świeżego powietrza i ponownie wracam wgłąb siebie.
 
 Życie daje nam takiego kopa w dupę, że żyje się, aby pokonać stres.

Poczekałem do nocy. Księżyc w pełni, wycie wilków. Wreszcie... Ostatni raz westchnąłem i wyszedłem ze swojej ponurej miejscówki, do jeszcze bardziej ponurego miejsca. Zacząłem biec w głąb ciemnego lasu. Na mojej drodze nie widzę nikogo. I bardzo dobrze. W końcu usłyszałem warczenie. Odwróciłem się i przed sobą zauważyłem zarysy zbliżającego się do mnie psa. Również zacząłem warczeć.
- Kim jesteś? - pyta. Nastawiłem uszy.
- Psem - odparłem spokojnie.

Byle kto? ;-; Brakus Wenus...

Lorde of Darkness

https://36.media.tumblr.com/aa0545b5fb61e6aaa37530c78935cfb3/tumblr_ncn0n8meqp1qjcdw9o1_1280.jpg Imię: Lorde of Darkness [z angielskiego Pan Ciemności] i nie bez powodu ma takie imię...
Przezwisko: Lorde lub Darkness. Ewentualnie można mu powiedzieć Dark, mu tam to nie robi różnicy.
Wiek: 2 lata i 4 miesiące.
Płeć: Samiec, chyba widać, co nie? Wątpisz?! *Lord bierze AK*
Charakter: Po pierwsze, nie znasz wcale Darkness'a więc nie podlizuj się. No powiedz, kim jest ten jebany dzieciak? (O ile jeszcze nim jest... Gdzie tam w środku psychiki). Otóż Dark zawsze miewa jakieś dziwne koszmary, można by uznać, że jest chory. Nadal żyje w przekonaniu, że każdy ma jakąś chorobę psychiczną... No to i on też. Z początku wydaje się psem o kurewsko smutnych oczach i nie uśmiechającym się. Wierzmy - ma wiele powodów na takie  zachowanie. Kiedyś zdecydowanie był inny. Zupełnie. Bywa, że jedna zmiana w przeszłości wpływa na nasze życie i charakter. Tak było w tym przypadku. Ten Malinois był niegdyś radosnym, cieszącym się życiem, optymistycznym stworzeniem. Nie umie obdarować szczęściem innych, szczególnie swoim. Lubi jedynie patrzyć na śmiech innych, w nadziei, że też kiedyś powróci młody, romantyczny i kochający Lorde. Pamiętać trzeba że każdemu zostanie jakaś cecha. Chociaż ta jedna, najmniejsza, najmniej istotna. U niego pozostała nadal wierność, chodź i tak powinien ją dawno stracić. Nikt nie był mu w pełni lojalny, lecz Lorde nie obwinia o to każdego napotkanego psa. Nie obwinia cię o to, że świat jest zły. Mówią, że lgną do niego cienie. Wierzą w to. Czy on też? On już w nic nie wierzy. Los nie raz rzucił mu pod łapy kłodę, której samiec nie umiał samodzielnie przeskoczyć. Osobnik wydaje się być bez uczuciowym, nie znającym emocji, pustym skurwielem. Nie warto oceniać o pozorach, bo zaraz wyskoczy ci z propozycją przyjaźni. Nie. Lorde of Darkness nie wierzy już w przyjaźń, nawet znajomość nie jest mu istotna. Tym razem pomiata zalotami, nie szanuje podrywów i względów o niego, sądzi że każda suka może okazać się tanią dziwką. A sorry, on na nie nie leci. Lord może pozostać twoim wiecznym opiekunem, nawet jeśli go zranisz. Dość szybko wybacza, jednak trzeba wiedzieć, że należy do tych pamiętliwych i ta krzywda pozostanie w jego sercu na zawsze. Gdy ty powiesz, że go nie lubisz, bo niby jest wierzący... Nie ważne czy jesteś czarny czy biały, homo czy hetero, gruby czy chudy, wierzący czy nie, bogaty czy biedny, jeśli ty jesteś miły dla mnie, ja będę miły dla ciebie. Jest w pełni świadomy ze swoich błędów i bez wahania się do nich przyznaje. Jest szczery. No ba! Do bólu. W razie swojej ochrony jednak skłamie... Hmm... Mimo tego jest strasznie wulgarny. Może ma niewyparzony ryj? Lepiej tego ująć się nie da... Zazwyczaj jedyne emocje, które pokazuje, to jego nad wyrosła wściekłość. Radości nie pokazuje, lecz próbuje powtarzać sobie w myślach. Jeśli jesteś smutny, zawsze udawaj wesołego. Jeśli jesteś wesoły, nigdy nie udawaj smutnego (c). Jednak jego podświadomość jest silniejsza. Ma bardzo trudny do opisania i trudny charakter, który ciężko zrozumieć.
Lecz... Co prawda.... Jest... No... Sympatyczny. Przy pierwszej rozmowie nie ma z nim tak, że będzie wredny i opryskliwy. Bo on nigdy nie oceni ciebie po wyglądzie. Nie sprawi również tobie najmniejszej przykrości, co sobie obiecuje do końca nędznego życia. W miłości nie ma już szans... Chyba jedyna nadzieja nie do zrealizowania. Gotowy ochronić tych, co naprawdę mu na nich zależy. Może tego nie widać, ale stara się o bezpieczeństwo nowo poznanej osoby. Nie chodzi o to, żeby zrobić z siebie nie wiadomo jak bohaterskiego psa. Już nigdy żadna łza nie spłynie z jego policzka...
Aparycja:
♦ Rasa -
Belgian Shepherd Malinois, chyba widać, co? Chociaż zdecydowanie nie jest czystej krwi.
♦ Wzrost - Po ojcu ma 71 centymetry w kłębie. Ta, trochę przerośnięty...
♦ Umaszczenie - Płowe z czarnym nalotem.
♦ Sierść - Krótka i miękka.
♦ Waga - 31,5 kilogramów
♦ Znaki szczególne - Darkness jest psem o umięśnionej, szczupłej budowie. Jego łapy są równe z głębokością tułowia. Głowa jet długa, bez zmarszczek. Kufa średnia, wgięta w szpic. Ogon jest dość krótki, ma jakieś 40 centymetrów. Klatka piersiowa głęboka, żebra dobrze wyklepane. Jego oczy są kształtu, zielono - niebieskie, można by rzecz że szmaragdowe.Stanowisko: No cóż, Dark został Stróżem Prawa... Dziwne? A i owszem.
Spokrewnieni: 
  • Matka [Mirabelle] - Z pozorów zawsze była niewinną, sympatyczną sunią, chcącą się jedynie zabawić... Szkoda tylko, że żaden pies jej nie chciał. A że była naiwna, uległa czarowi Herkulesa. Zakochała się w nim bez pamięci. Jako jedyna kochała Dark'a ale uciekła bez śladu...
  • Ojciec [Herukles] - Złotooki, wysoki, dominujący Malinois. Mimo wszystko kochał M., lecz słuchał się swych starych. Zabił swoją trójkę szczeniąt.
  • Macocha [Dea] - Nowa panienka ojca Darkness'a, rasy Akita Inu. Była wstrętna, liczyło się dla niej jedynie stanowisko. Nienawidziła pasierba.
  • Siostra [Callie of Darkness] - Zabita
  • Siostra [Sushan of Darkness] - Zabita
  • Brat [Eiichi od Darkness] - Zabity
  • Przyrodnia siostra [Bella] - Suczka którą Dark... Kochał. Nad życie. Oddał ją w ręce starego samotnego psa i tęskni.
  • Przyrodnia siostra [Maya] - Córka Dei i Herkulesa.
  • Przyrodni brat [Mysterios] - Przejął tron zamiast Lorda.
  • Przyrodni brat [Avenger] - Syn Dei i Herkulesa.
Partner: *słychać śmiech Lorde of Darkness'a* Błagam, kto GO zechce?
Głos: Sitek
Historia:
Jego imię... Wyraża wszystkie przeżycia. Całe życie zawaliło mu się na łeb i to tylko z jego winy. Zacznijmy od tego, że narodził się w sforze jako syn Omegi i Alfy. Mirabelle i Herkules'a. Od początku był pogardzony, bo jak żyć ze świadomością, że zginie wraz z bratem i siostrami, których mimo wszystko kochał? Potocznie można twierdzić że Lorde to "wpadka" która miała się nie pojawić, nieślubnej, naiwnej suki. Jedyną osobą, która chciała uniknąć jego śmierci była matka, która niestety musiała wynieść się ze sfory gdy tylko prawda wyszła na jaw. Pewnego jesiennego poranka na świat przyszły cztery szczenięta - Lorde of Darkness (bezimienny), Sushan of Darkness, Eiichi of Darkness i Callie of Darkness. Zmęczona porodem suka nie miała nawet sił, by je wykarmić, ale i tak opiekowała się nimi jak tylko mogła. Była pewna, że nikt jej nie dostrzeże i spokojnie będzie mogła uciec wraz z maluchami gdy tylko nabierze ponownie sił. Niestety, wkrótce otoczona została armią składającą się z kilkunastu psów - w tym rodziców alfy, z którym była w ciąży. W ich oczach płynął gniew, a żądza krwi po prostu się w nich gotowała. Przerażona suka chciała uciekać, jednak nie mogła. Przyciśnięta przez najstarszego samca - ojca alfy nie mogła nigdzie się ruszyć. Wiedziała, że zaraz zostanie zabita, ale tak się nie stało. Nastało coś jeszcze gorszego niż śmierć - emerytowany alfa kazał wybrać jej jedno dziecię, które będzie mogło przeżyć. Roztrzęsiona Mirabelle nie wiedziała co zrobić więc milczała tłumiąc łzy. Psy naciskały, w końcu postawiły jej ultimatum - albo ona i jedno ze szczeniąt, albo nikt. Suka nie wahała się długo i pod presją śmierci wybrała najzdrowszego i mającej najwięcej szans na przeżycie pieska - Darkness'a. Chwyciła go już w pysk mając nadzieję, że ucieknie. Zawiodła się. Szczeniątko zostało brutalnie jej odebrane po czym porwane. Suka zaczęła głośno szlochać słysząc pisk zabijanych szczeniąt. Uciekła. Tyle ją widziano.. Dark został zaniesiony wprost pod nogi alfy, który był jego ojcem. Herkules nakazał przynieść szczeniaka, ponieważ chciał się nim zająć i wykazać. Kochał Mirabellę, ale musiał zgodzić się z wolą rodziców. Tym samym okazał się potworem - nie pomógł M. i nie uratował szczeniąt. Bydlak... Dark dorastał w kochających warunkach. Miał wszystko czego chciał. Władzę, każdą panienkę, własnego sługę, własną hodowlę zwierząt płowych... Ale brakowało mu jednego - matki. Wiedział dobrze co się z nią stało. Z nią i jego rodzeństwem. Szczerze nienawidził ojca za to co zrobił. Od małego był przekonany, że to złe bydlę bez uczuć, miał rację. Przyszedł dzień, w którym jego wstrętny ojciec wziął sobie za żonę piękną suczkę rasy Akita, która była prawdziwą pustą, nadętą lalką stworzoną tylko do pomiatania innymi. Herakles'owi to pasowało. Darkness nienawidził zarówno ojca jak i macochy. Chciał wreszcie wyrwać się z tej sfory i gdy prawie mu się to udało dowiedział się o narodzinach szczeniąt. Szczeniąt Heraklesa i Dei. Początkowo miał to gdzieś, ale jak tylko raz kazano mu opiekować się nimi, po prostu zakochał się w suni imieniem Bella. Pokochał ją jak własne dziecię. Spędzał z nią mnóstwo czasu, tylko przed nią się otwierał. Niestety- ojciec zapragnął, by tron objął szczeniak imieniem Mysterios. Reszty kazał się pozbyć. Dziadkowie Belli byli bezwzględni. Chcieli zrobić z nią to samo co z wcześniejszym miotem. Ale nie tak łatwo... Lorde chcąc uratować szczenięta porwał je.  W pośpiechu zostawił czterech braci u poczciwej wilczycy, która kochała młode zwierzaki. Oczywiście zajęła się nimi i podziękowała Dark'owi. Bellę wziął ze sobą... Długo podróżowali razem, ale w końcu zjawił się przed nimi niejaki Malbon. Pies rasy labrador, który był biednym psem. Był również samotny. Betrayed chcąc wyrządzić dobro, oddał w jego dobre łapy swoją przyrodnią siostrę. Potem uciekł... Chyba wiadomo co się stało dalej. Betrayed pewnego dnia nieświadomie wszedł do cudzej jaskini. Jaskini Lunaris, alfy Dogs Midnight. Suczka dojrzała jego rany od bójek i zaproponowała pomoc. Z początku Lorde of Darkness nie chciał się zgodzić, myśląc, że narządzi problemów. Jednak dołączył do DM...
Inne:
Jest chory na raka krwi [Nie wie o tym, lecz zdarzają mu się omdlenia itp.]
Jara go widok krwi, nienawiści i bólu. Mógłby patrzeć na czyjąś śmierć i się z tego śmiać.
Darkness wolałby być mordercą, ale cóż, nie mógł...
Słowa jakimi się kieruje to: Po co się urodziłem? Urodziłem się aby aby żyć! Po co żyję? Aby zabijać! Po co zabijam? Aby sam zostać zabity! (c) Zakaz Kopiowania ;w;
Lorde uwielbia rapowanie. To jego jedyna pasja... Tylko tak umie wyrazić emocje i uczucia. Resztę muzyki tratuje jak chujowiznę.
Nie znosi dnia. Woli noc i zimno, o świcie słońca nigdy nie wychodzi. Nie chce aby go dużo widziano...
Nigdy się nie uśmiecha. Cóż, warto wiedzieć.
Zna język angielski.
Dark w ogóle prawie nie śpi. Jak już mu się to uda, ma same koszmary.
Urodził się 16 października. 
Lord sam w sobie jest wielką tajemnicą, którą pierw trzeba poruszyć, by odkryć jej każdy odłam...

Od Alex'a do Luny

Niemal kładłem się na ziemi... Wiatr wiał mi w oczy. Lunaris, Lunaris... Muszę znaleźć Lunaris... Nieszczęsny piasek tworzył wokół mnie wir, przez który nie widziałem nawet słońca... Lunaris, Lunaris... Muszę znaleźć Lunaris... Czas mijał jakby przed kimś uciekał... Lunaris, Lunaris, muszę znaleźć Lunaris! Słyszę już tylko uspakajającą pieśń... Zamykam oczy... Odpływał... Już mnie nie ma na tym świecie... Czy to niebo? Czy to raj...? 

*** 
-Uwziąłeś się, Alex?-Wymruczała Luna, próbując wyrwać się z mojego uścisku. Właśnie do niej przyszedłem.
-Proroczy... Sen... Śmierć...-Mruczałem w kółko. Luna mocno mną potrząsnęła.
-Kurwa, Alex! Ogarnij się!-Wrzasnęła. 
-SEN KURWA!-Jęknąłem. Luna tylko zmrużyła oczy i zgromiła mnie wzrokiem. 
-Przychodzisz do mnie... Bo się do cholery, przestraszyłeś koszmaru?!
-Nie! Śniło mi się, że umierałaś... A potem i ja umarłem!-Jęknąłem kolejny raz. Luna tylko westchnęła. Wciąż nie była przekonana co do moich słów.
-Zachowujesz się jak dzieciak.-Mruknęła w końcu.

Luna? xd

Od Quietly Music

 Każdy dzień dawał mi coraz bardziej do myślenia. Wiedziałem, że nie mogłem zaufać Miracle... ale aż tak? Rozejrzałem się po okolicy. Byłem w jakimś lesie. Jakimś ciemnym lesie, który nie miał nic do wykonania. Dobra, co ja gadam. Opanuj się Eny, opanuj. Zauważyłem coś brązowego. Szybko skoczyłem na to i wbiłem w to kły. Pomachałem moją kitą i zacząłem brać się do jedzenia. Po chwili usłyszałem ciche warczenie. Odwróciłem się. Tam była jakaś biała sunia. Uśmiechnąłem się.
 - Quietly Music lub jak chcesz Eny. - zaśmiałem się.
 - Lunaris, a teraz... to było moje.
 - Oh.. jeśli to chcesz, to mnie złap!
 - Nie będę się z tobą bawić... zresztą - to tereny mojej sfory! - krzyknęła.
 - Złość urodzie szkodzi, złotko. A teraz proszę, skoro tak. - podstawiłem jej pod nos jelenia. - Smacznego.
 - Może chciałbyś dołączyć do sfory? - zapytała, przerywając ciszę.
 - Może. - uśmiechnąłem się.
Lunaris?

Quietly Music


 
Imię: Quietly Music... jednak mówią na niego Eny, chociaż wydaje się to mało prawdopodobne.
Przezwisko: Czasem wpadnie w ucho jak wołają na niego Mirycle, Quiet lub Eauunenyf...
Wiek: 2 lata.
Płeć: Samiec.
Charakter: Jest to dość optymistyczny samiec, który na codzień chodzi z uśmiechem na pysku. Miły, przyjacielski.... nie. To nie on. Quietly to bardzo cichy i dobry pies, który zazwyczaj jest realistą. Często marzy i kocha pływać. Szuka ideału suczki... szkoda że nie istnieje coś takiego xD
Aparycja: 
♦ Rasa - Wilczak Czechosłowacki z domieszką czarnego wilka.
♦ Wzrost - 75 cm WK.
♦ Umaszczenie - Czarny z szarym.
♦ Sierść - Długa, łagodna sierść.
♦ Waga - 23 kg.
♦ Znaki szczególne - Wyjątkowe umaszczenie, i mała blizna na oku.
Stanowisko: Stróż Prawa.
Spokrewnieni: Zdrajcy!
Partner: Yh... to... dość skomplikowane... nie ma ale... Lunaris mu się podoba...
Historia:  Urodził się w pałacu prezydenckim, jako pies jednego z prezydentów. Kiedy miał 5 miesięcy, musiał już umieć podstawowe komendy typu siat, łapa, leżeć, zdechł pies, wstań, aport. Musiał również umieć chodzić i mówić. Dlatego jego rodzice silnie przykładali się do pracy, a gdy Miracle to wszystko umiał, musiał często towarzyszyć prezydentowi na przemowach. Właśnie tak minęło mu 2 miesiące. Potem jednak prezydent powiedział, że znalazł 'ładniejsze' psy (które wyglądały jak... nie ważne) i wyrzucił mieszańca i jego rodzinę na zbity pysk. Błąkali się po osiedlach miasta, gdy znaleźli bezpieczny, ciepły dom. Przygarnął ich człowiek o imieniu Adam. Przyjął każdego mieszańca. Ocieplił rodzinę ojca Zoe, po czym kupował im drogie akcesoria. W końcu Quietly Music miał rok, gdy zaczęła się jego przygoda z podkochiwaniem. Zakochał się w pewnej dobermance, która odwzajemniała uczucia. Szybko związali się, i byli ze sobą potajemnie. Choć jeszcze nie wiedzieli co to miłość, szybko wtedy pomyśleli, że ich uczucie to miłość. Ale to była tylko przyjaźń. Nic więcej... zresztą, on ją kochał tym szczenięcym uczuciem. Kiedy byli nastolatkami, dobermanka zaszła w ciążę. Eny spanikował, tym samym uciekając z krainy Więzów. Pewnego dnia spotkał właśnie jego - Pikachu. Był to stary pies, który chętnie przygarnął Owczarka Polskiego pod swój dach. Quietly Music był wniebowzięty. Marzył o takim domu, jaki ma pies. Zapomniał o swojej rodzinie i nazywał Bernardyna ojcem. Po niedługim czasie jednak zmarł podczas pracy na śniegu. Czekał na zimnych płytkach. Wiedział, że kiedyś jego ojciec się okaże. Ludzie codziennie przynosili mu jedzenie typu Fast Food. Ten jednak wyżywiał się, ale ledwo żył. Wiedział, że musi czekać na pana i ożywiciela jego. Czekał już paręnaście miesięcy, odkąd przyjeżdżał pociąg z Bernardynami, i nie wysiadł z niego pies. Miał już resztki szansy.... ale pewnego dnia obok niego przechodziła Owczarka Polska Nizinna. Rozpoznał ją. To była Miracle vel Dark House! Podbiegł do niej i zagadał. Ta odparła, że też go pamięta. Ponownie się w sobie zauroczyli, czekając na zakochanie. Coraz bardziej się sobie podobali, doprowadzając do tego, że są w sobie zakochani. Coraz częściej Mite spędzała czas z nim, a nie z jej rodzicami. W końcu zapytał się jej o partnerstwo. Ta oczywiście się zgodziła. Quietly zapominając o Bernardynie, jego przybranym ojcu, związał się z Mite Miracle a ta urodziła mu gromadkę szczeniąt, w tym Zoe vel Black Angel with White Angel Wings. Wkrótce jednak ich związek się rozpadł, a on dołączył do stada i zakochał się na nowo - w pięknej Lunaris.
Inne: Nie zatracaj sobie głowy z tym, sam go poznaj.

Od Rossvet do Pioruna

Obudziły mnie promienie słońca na moim nosie.  Przeciągnęłam się leniwie. A więc w końcu przestało padać... Ziewnęłam szeroko. Chyba warto by się umyć... Przystąpiłam do porannej toalety.
Wyszłam z jaskini. Piękne tereny ma ta sfora, trzeba przyznać. Patrzyłam zafascynowana na złociste, czerwone, brązowe i żółte drzewa, na jelenia przemykającego się pomiędzy nimi, na szere, białe i  brązowe króliki bawiące się w krzakach.
-Chyba warto by się przejść- mruknęłam sama do siebie.
Ostatni raz się przeciągnęłam i ruszyłam w dół zbocza.
-Hej!- usłyszałam krzyk.
Odwróciłam się zdziwiona.
-Cześć... -mruknęłam- Jak cię zowią?-zaśmiałam się.
-Piorun, a ciebie?
-Rossveet- powiedziałąm. Mój brzuch zaburczał BARDZO głośno. Nowy spojrzał na mnie.
-Chyba jesteś głodna.
-Raczej.
-To czemu nie zapolujesz?
Spojrzałam na niego urażona.
-Ty tak poważnie?
-Taaaak?
-Jestem wegetarianką.
-Serio? W życiu nie widziałem psa, który byłby wegetarianem.
-No to zobaczyłeś. Wiesz, gdzie tu jest najbliższa wioska ludzi?
                                                                          <Piorun?>

Annabeth


Imię: Anabeth
Przezwisko: Nie lubi, gdy ktoś mówi do niej skrótami. Jednakże w ostateczności przyjaciele mogą zwracać się do niej skrótami.
Wiek: 3 lata
Płeć: Samica, czyli suczka
Charakter: Jak można opisać Anabeth? Jest z pewnością suczką, która pragnie zwycięstwa. Nigdy nie może pogodzić się z czyjąś wygraną. Jest zamknięta w sobie, a na innych patrzy z dystansem. Najczęściej, gdy ktoś powie "Cześć" to przechodzi obojętnie obok niego. Nie lubi psów, które są nadpobudliwe i skaczą oraz gadają ciągle. Samica miewa złe dni, w których po prostu mogłaby kogoś zamordować. No niestety; takie życie. Dlatego lepiej w tedy nie zdenerwuj jej albo w ogóle nie podchodź. Suczka zawsze szuka takiego rozwiązania problemu, które sprzyja jej najbardziej. Ana jest również bardzo cicha i niewiele o sobie mówi. Głównie tylko słucha i analizuje. Oczywiście nie jest tak, że ma zamknięty pysk na kłódkę; otóż nie. Gdy będzie miała pewność, iż może ci zaufać, to będzie z tobą prowadziła normalne rozmowy. Ale od razu mówię, że potrafi nieźle oszukiwać i kłamać, gdyż nie lubi wspominać o jej prawdziwej historii. Jak już się zapytasz jej o ten punkt, to opowie ci tylko zmyśloną bajeczkę (No chyba, że znaczysz dla niej coś więcej). Nigdy jej nie ciągnęło do zabawy, znajomości i tym podobnych. Anabeth stała zawsze na uboczu i obserwowała co się działo. Za młodu to właśnie była jej rozrywka. Z resztą teraz też tak robi. Główną jej cechą jest pewność siebie. Suczka zawsze musi przemyśleć swoje decyzje, które chce zaraz podjąć. Nigdy nie działa pochopnie. Jednym słowem to bystra psina. Lubi ryzyko (A no jakżeby inaczej! W końcu to Baranek ^^), tak jak większość pozostałych zwierząt z jej gatunku, które urodziły się wiosną i mają Barana jako znak zodiaku. Anabeth jest uparta i z tego tytułu także jest dumna. Często chodzi przygnębiona i smutna, lecz taka nie jest. Podsumowując; suczka zamknięta w sobie, która uwielbia przygody z posmakiem ryzyka. Uparta jak osioł, a zarazem zabójcza i trochę nawet wkurzająca. Istna kłamczucha, która tylko czeka w cieniu, żeby wyjść w ten odpowiedni moment i zaatakować. No cóż... To chyba tyle co do osobowości Any.
Aparycja:
♦ Rasa - Dosyć nietypowa i mniej znana; Mudi
♦ Wzrost - 46 cm WK
♦ Umaszczenie - Najprostszymi słowami jej futro ma odcień jasno szary. Jej "szata" posiada czarne plamki, a w niektórych miejscach znajduje się biały pigment, który jest ledwo widoczny.
♦ Sierść - Delikatnie falowana i jedwabista; bardzo miękka w dotyku.
♦ Waga - Jej masa nie jest zbyt wielkiej wartości; 10 kg
♦ Znaki szczególne - Może te jej błękitne oczy? Albo brązowe futerko w uszach, które różni się od pozostałych kolorów jej ciała. Mogę tu zamieścić informację o bliźnie na lewej, tylnej nodze.
Stanowisko: Stróż prawa
Spokrewnieni: Anabeth niezbyt dobrze ich wspomina, no ale jak mus to mus. Zacznę może od matki Elizabeth. Suczka o łagodnym usposobieniu. To po niej Ana odziedziczyła maść. To teraz ojciec; Diablo. Jak samo jego imię wskazuje, nie był to przyjemny samiec. Uczył swojego syna tak, aby w przyszłości został zabójcą tak jak on. No i na koniec wcześniej wspomniany brat Tobias. Rzadko rozmawiał ze swoją siostrą; a jak już to tylko w kłótni posyłał obelgi na młodą samiczkę. Jest on o rok starszy od Anabeth.
Partner: Brak; i chyba nie znajdzie, gdyż inne psy są wesołe prawda?
Głos: Ariana Grande - One Last Time
Historia: Urodziła się pod dużym miastem w małej wiosce. W jednej chatce mieszkała rodzina, której właśnie narodziły się szczeniaki. Ich rodzicami byli Diablo i Elizabeth. Psy darzyły się wielką miłością. Matka chciała wychować Anabeth na łagodną i pogodną suczkę, a Diablo swego syna na zimnego mordercę. No niestety, ale główna bohaterka tego opowiadania podpatrywała Tobiasa, który ćwiczył wraz z ojcem. Nauczyła się być oschłą i cichą osobą. Jej rodzicielka nie mogła znieść późniejszego zachowania Anabeth, więc zaczęła traktować jak jakiegoś wyrzutka. Diablo widząc potencjał młodej damy, wziął ją pod swe skrzydła i jeszcze bardziej douczył. Pewnego dnia powiedział, że może ona zaprezentować swoje umiejętności na bracie. Córka posłuchała się ojca i zaatakowała Tobiasa w momencie, którego najmniej się spodziewał. Ugryzła go w miejsce za karkiem/głową. Niestety pożałowała tego, gdyż samiec odegrał się jej ugryzieniem w nogę. Anabeth uciekła do swojej matki, licząc na pomoc, ponieważ znała się na medycynie. Elizabeth udawała, że jej nie zna. Tak więc Ana kulejąc pognała do swego ojca. Błagała go o pomoc, jednakże ten z kolei uznał ją za słabą. Suczka, nie wiedząc co zrobić, uciekła. Przestraszona, wpadła prawie pod samochód. Uciekła do lasu. Spędziła tam sześć miesięcy, aż w końcu natrafiła na Dogs Midnight. Nie mając większego wyboru dołączyła tu.
Inne: A co może być w niej ciekawego? Raczej nic.

Od Pioruna

Bardzo długo szukałem miejsca gdzie mogę zamieszkać po śmierci rodziny... I dalej takiego nie znalazłem... Szukałem i szukałem aż ujrzałem jakiś gór bardziej dolinę ...
Zobaczyłem królika. Pięknego białego i soczystego królika Pobiegłem za nim coraz szybciej i szybciej ale zając był sprytny i przez niego rozbiłem se łeb i skałę.
-A ponoć królik to taka łatwa zdobycz-powiedział jakaś suczka.
-No... Szybki i dziki był ty też byś go nie złapała-uśmiechnąłem się do siebie
-Nie martw się złapała bym go le nie łapię królików za łatwa zdobycz
-A może jednak
-NIE
-A może jednak
-NIE
-A może jednak:)

<Jakaś suczka?>

sobota, 17 października 2015

Piorun


Imię: Piorun
Przezwisko: Może być ... Pierun :)
Wiek: 2,5 lat
Płeć: Chyba samiec
Charakter: Można powiedzieć pies z charakterkiem. Jest bardzo przyjacielską i towarzyską osobą. Ta bardzo flirciarska i ciekawa osóbka jest też uparta i nigdy nie przegrywa(ok czasami przegrana się zdarzy. Stara się nie przegrywać). Nie poddający się i zawszę kończący to co zaczął z towarzystwie wrogów potrafi nawet dla przyjaciół być wredna(ale tylko przy takich wrogach, wrogach). Piorun w młodości stracił rodzinę bardzo to przeżył. Pies po tym zdarzeniu zmieniła swój dominujący charakter na charakter cichy i spokojny. Jeśli z długo gadasz zauważasz, że jest tajemniczy, cichy i skryty w sobie ale jeśli cię lepiej zna to pokazuję swój prawdziwy "charakterek".
Aparycja:
♦ Rasa - border collie
♦ Wzrost - 79 cm WK
♦ Umaszczenie - brązowo-biała
♦ Sierść - nie należy do najdłuższych. Jest średnia i mięciutka.
♦ Waga - 35 kg
♦ Znaki szczególne - Nie ma.. Jeszcze nie ma...
Stanowisko: Naganiający
Spokrewnieni: Nie zna rodziny... Zmarła jak był szczeniakiem...
Partner: Szuka takiej osoby...
Głos: Dawid Kwiatkowski - Szkoła
Historia: Urodził się i przez pół roku miał normalne dzieciństwo. Był kochany. Pamięta że miał siostrę nie pamięta jej imienia... Pamięta też że po pół roku jego rodzice zginęli nie wie dlaczego. I tak wędrował wędrował aż zawędrował tutaj.
Inne:
-Nie lubi jak się mu rozkazuje.

piątek, 16 października 2015

Od Rossvet do Alexa

Było mi diabelnie zimno.
Moje futro pozwijało się w strąki, i nabrało takiego odcienia, że teraz nikt by nie poznał, że jestem albinosem.Miałam wrażenie, że zamist sierści mam na sobie wielkiego mopa. Wielkiego i bardzo przesiąkniętego.
Deszcz lał już od kilku dni, a ja nie mogłam znaleźć wolej kryjówki.jako że wczesie burzy pod drzewem spać raczej nie powinnam, padałm z nóg, bo już trzecią dobę byłam na łapach. Oczy mi się kleiły,kolory zamazywały. Kiedy trzy razy przywaliłam głową w to smao drzewo, wiedziałam, że dłużej nie dam rady. Cięzko klapnęłąm na ziemi. Wiem, nie powinnam- ale byłam już zupełnie wykończona. Zamknęłam oczy. Wokół robiło się coraz cieplej... Powoli zapominałam, gdzie jestem, chciałam tylko spać. Nagle jakis głosik nade mną huknął:
-Powaliło cię?! Wstawaj!
Zamrugałam zdziwiona oczami. Po chwili otrzeźwiałam i skoczyłam na równe nogi, przewracając przy tym mojego kurduplastego wybawcę.
-Wybacz- bąknęłam- I dzięki.
-Au-mruknął-Spoko.Ale uważaj, jak wstajesz- spojrzał na mnie krzywo- Jaka cholera cię naszła, że spałaś pod drzewem w czasie burzy?!
-Od trzech dni nie spałam. Chyba po prostu szłam i... zasnęłam.
-To dlaczego tyle nie spałaś? - nadal nie rozumiał.
-Eh... nie ważne- uznałąm, że nie wrto wspominać o tym, że dałam się przegonić rodzince wiewiórek-Jestem Rossvet.
-A ja Alex.
                                                                          <Alex? Wiem, coś mi się rypło xD>

Rossvet

                          

Imię: Rossvet, czyli świt po rosyjsku. 
Przezwisko: JAk nazwiesz, tak nazwiesz. Generalnie jednak wiele psów mówi na nią Ross albo White.
Wiek: 4 lata
Płeć: Samica
Charakter: Rossvet jest trochę skomplikowana. W towarzystwie niby zakręcona, trochę szalona, naon stop ma głupawkę i śmieje się z byle powodu. Kiedy jest sama lub w towarzystwie wyjątkowej osoby, natychmiast jakby uchodzi z niej powietrze i pokazuje się druga ona: zapłakana, smutna, obojętna. Jeśli otworzy się tak przed obą, znaczy, że jesteś dla niej naprawdę ważny.
nie jest jednak tak, że jej publiczna postać jest nieprawdziwa. To równieżjest w pełni ona. Sama nie wie od czego to zależy. 
Czasami jest zbyt ufna, jednak z reguły dobrze grupuje innych. Taki dar. Kiedy jednak się pomyli i ktoś bliski zawiedzie jej zaufanie, nie możę pozbierać się tgodniami.
Jest bardzo sentymentalna i uczuciowa, ale na co dzień przykrywa to tupetem i szczerością. Gardzi kłamstwem. Kiedyś zdarzyło jej się skłamać, i nadal tego żałuje. 
Aparycja: 
♦ Rasa - Golden Retriver
♦ Wzrost - 54 cm WK
♦ Umaszczenie - TO ALBINOS. NIE WIDAĆ?
♦ Sierść - Miękka, jedwabista, gładka, puszysta, długa... generalnie bardzo przyjemna w dotyku
♦ Znaki szczególne - TO ALBINOS. Ciężko o bardziej rzucające się w oczy ustępstwo od normy.
Stanowisko: Zielarka
Spokrewnieni:
Matka: Warrie, damulka jakich mało. Niezbyt kochała swoje szczenięta.
Ojciec: Bliżej nieokreśliny samiec, którym kryto Warrie.
Siostra: Dorente. Byłą zbyt słaba, aby przeżyć pierwszy miesiąc.
Partner: Samotna niczym odcięty piłą łańcuchową i wrzucony do zakpanego w ziemi pudełka ze stali nierdzewnej palec.
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=T5emcbg_wZk
Historia: Urodziłą się we wzorcowej hodowli, ze wzorcowo pokrytej matki. Zyła w wzorcowych warunkach,wzorcowo jedząc karmę dla psów wybiegowych, wzorcowo się zachowując, wzorcową śpiąc, pijąc, dając się strzyc.
Z czase wszystko zrobiło się ZBYT wzorcowe. Życie było ZBLYT idealne. ZBYT nudne. kiedy miała jeden rok, zmarła jej młodsz siostra, To był wstrząs. We wzorcowych  rodzinach tak się nie dzieje. Co się stało?
Wtedy zaczęła zastanawiać się nad swoim życiem. 
Zapragnęła wydostać się z tego wzorcowego bagna, nudnego , monotonnego i cuhnącego jednostajnością. Przed jedną z wystaw ugryzła fryzjera, i korzystając z zamieszania, wymknęłą się. Długo błądziła od lasu do lasu, od jednej kryjówki do drugiej. Spała w schroniskach, z których znowu uciekała, w przyczepach, z których wyganiali ją ludzie, a nawet na wysypisku. W końcu, po dwóch latach tułaczki, trafiła na DMF. I postanowiła zostać.
Inne: 
       * jest wegetarianką. Żywi się wykradanym ze sklepów ludzkim żarciem.

Alexander Cristopher Da Vinci

Imię: Hah, ten pies ma dość specyficzne imię i podchodzi do niego z dystansem. Na imię mu Alexander Cristopher Da Vinci, lecz nie potrafi przełknąć imienia ''Alexander'' i przedstawia się jako... Alex.
Przezwisko: Ym... Obecnie Alex nie poszukuje żadnych ksywek...
Wiek: ''Stary jestem. Ale cóż... Życie mija w zastraszającym tempie. Na imię mi Alex, a mój wiek liczy dokładnie tysiąc księżyców. Nie... Wybaczcie, pomyliłem się. Na imię mi Alex, a mój wiek liczy dokładnie 3 lata''.
Płeć: Poniżej pasa ma takie coś... Coś, co wyznacza jego płeć. Samiec, misiaczku drogi. Nie patrz się jednak w tamto miejsce, ponieważ Alex uzna cię za zboczeńca.
Charakter: Z pewnością Alex'a nie da się opisać jednym słowem. Jest to pies z wyglądu odważny i hardcorowy, ale tak naprawdę w środku jest skrytym w sobie i nieśmiałym samcem. Jego serce okrywa czarna peleryna utkana z mroku, która nigdy nie dojrzała światła dziennego. Tak właśnie Alex zachowuje się na co dzień. Ale kiedy poznasz go bliżej, spotkasz psa który cieszy się każdym dniem. Jest wtedy pełen życia i zapału. Pies bardzo niecierpliwy, który nie może się doczekać każdego ruchu w przód. Pies kreatywny, w którego móżdżku buzuje masa pomysłów na każdy dzień. Pies, który zawsze się uśmiecha, choćby nie wiadomo co się stało. Pies romantyczny i szarmancki zarazem, który nie boi się powiedzieć suczce jak bardzo ją kocha.
Aparycja:
♦ Rasa - Heh. Wyobraź sobie, że jest kundlem, mieszańcem wielu raz tak zwanym.
♦ Wzrost - 58 cm. Możesz spokojnie przyznać, że jest gnomem jak na kundla.
♦ Umaszczenie - Mieszane; Czarny z jasnym brązem.
♦ Sierść - Jedwabistą i długą nie można jej nazwać. Jest ona matowa i krótka, można powiedzieć, że wręcz szorstka w dotyku.
♦ Waga - Wredny, mały grubas. Nie komentuj jego wagi, ponieważ naprawdę (seriously.) może uciąć ci głowę ostrym kamieniem. 30 kg...
♦ Znaki szczególne - Ehhh... Widać to niestety na kilometr. Ma rozdarte, lewe ucho. Wygląda, jakby zamiast końcówek miał frędzelki.
Stanowisko: Samiec Beta
Spokrewnieni: 
~{Ojciec} Gregorio ~ Alex nigdy go nie kochał. Cóż... Zdarza się.
{Matka} Priscila ~ Jak każda matka, była dla Alex'a troskliwa i opiekuńcza.
{Brat z pierwszego miotu} Cesar ~ Alex zawsze mógł na nim polegać. Został z nim do końca, a potem odszedł w spokoju na zasłużony wieczny urlop do raju.
{Brat z pierwszego miotu} Ricardo
{Brat z pierwszego miotu} Severino
{Siostra z pierwszego miotu} Graciana
{Siostra z tego samego miotu} Beatriz ~ Do pewnego wieku była dla Alex'a nie tylko siostrą, lecz również najlepszą przyjaciółką. Później zaczęła się bardziej interesować samcami w jej wieku i zostawiła Alex na cienkim lodzie...
{Brat z tego samego miotu} Enrique ~ Czasem był wredny... Ale można było na nim naprawdę polegać.
{Brat z tego samego miotu} Rosario
{Brat z tego samego miotu} Sabas
{Siostra z tego samego miotu} Mireia ~ Miała pójść w ślady matki.. Alex zawsze trzymał za nią kciuki, żeby uciekła.
{Siostra z trzeciego miotu} Lolita
{Siostra z trzeciego miotu} Marguerita ~ Ta suczka była niezwykle uparta... Zawsze nalegała Alex'a, żeby nauczył ją tych wszystkich popisowych sztuczek z otwieraniem drzwi...
Partner: Obecnie Alex nie poszukuje suczki, która wyprzedzi przyjaźń poza za granice.
Głos: Tom Odell - Another Love
Historia: Miot narodził się przypadkowo. Zupełnie przypadkowo. W końcu Priscila była rodowodową suczką Dingo, która miała zostać kryta. Gregorio był zwykłym kundlem, który zakochał się w cudownej Priscili. Z tej miłości zrodził się Alex, Beatriz, Enrique, Rosario i Sabas. Gregorio cały czas pilnował wszystkich szczeniaków i Priscilę. Chciał, abyśmy wyrośli na psy, które są godne przyszłego stanowiska. Wszyscy się go słuchali. No, wszyscy... Wszyscy, oprócz Alex'a. On jako jedyny pragnął uciec. Zapragnął wiecznej wolności, wiecznego szczęścia. Jako szczenię obserwował ludzi, kiedy wychodzą z ich pokoju. Nauczył się sam otwierać drzwi. Niestety jak na złość, za każdym razem kiedy Alex już prawie uciekł z pokoju, na gorącym uczynku łapali go Priscila, Gregorio lub ludzie. 2 lata po narodzinach Alex'a, narodził się kolejny, trzeci miot. Ale Alex wciąż pragnął uciec. Na pewnym spacerze z ludźmi, Alex zbyt mocno szarpnął za smycz. I dopiero wtedy mógł uciec. Wykorzystał sytuację. Biegł, robił postoje, biegł... Tak w kółko. Ale kiedy skorzystał z wolności i chciał wrócić do rodziny... Zrozumiał, że całkowicie zgubił drogę. Los zesłał mu sforę Dog's Midnight. Nie miał wyboru.

Inne: Braaaak.

Lunaris Sinon Silveria Rute Forgotten van Hope Shingeki no Kyojin


Imię: Lunaris Sinon Silveria Rute Forgotten van Hope Shingeki no Kyojin
Przezwisko: Luna, bądź Lunaris. Imię jej jest długie, wybierz Sobie coś.
Wiek: Na tym świecie jest już od 3 wiosen.
Płeć: Samica, a raczej Wadera. Jak śmiesz wątpić?..
Stanowisko: Samica Alfa
Charakter: Charakter Lunaris? A bo ja wiem? Każdy ma o niej inne zdanie. Zależy też od tego, jak Ty będziesz odnosić się w stosunku do niej, choć nie radzę jej denerwować - prędzej Ci w*ebie,  niż Cię polubi. Trzeba z nią spędzić sporo czasu, ona po paru godzinach nie uzna Cię za najlepszego przyjaciela, albo osobę, z którą chce spędzić całe życie. Zazwyczaj jest wredna, chamska i zawsze stawia na swoim. Po prostu nie warto namawiać ją do zmiany decyzji, a szczególnie na taką, która nie jest w jej myślach. Ona po prostu tego nie akceptuje. Żyje po Swojemu, czasami uważana za szaloną, ale powód tego, jest nie ważny. Może i jest to wadera (nawet) przyjacielska i inteligenta, lecz szybko się niecierpliwi. Potrafi być wyluzowana przez co często pakuję się w opresje, można powiedzieć, że jest otwarta na nowe znajomości, które często kończą się skakaniem Sobie do gardeł. Spójrzmy prawdzie w oczy - Lunaris prędzej Cię zabije niż polubi. Mimo, że jest Alfą.. Nie, nie jest, jak każda Alfa, miła i wyrozumiała. Każdy ma własne humory, to czego i Lunaris nie mogła by ich mieć, co? Czasami jednak wydaje się być oschła i nieczuła wobec przyjaciół, ale zależy to od dnia. Jest dość ambitna, ale często chce, a nie może. Niekiedy palnie jakąś głupotę i reaguję na niektóre sytuacje dość impulsywnie. No cóż... nikt nie jest idealny. Adrenalina i przygody to jej drugie imię. Uwielbia przygody, a raczej je kocha. Nie zawsze jest świadoma swoich możliwości. Szanuje inne psy, ma jedną zasadę - będę się do Ciebie zwracać tak, jak Ty będziesz zwracał się do mnie. Honor interpretuje inaczej niż inni. Czasami zamyka się w sobie, wtedy jest wredna i opryskliwa dla każdego kto się napatoczy, nieważne, czy to wróg, przyjaciel czy ktoś jeszcze, lepiej się wtedy trzymać od niej z daleka. Kiedy tylko zapragnie, potrafi przyjąć maskę obojętności, wtedy po prostu nie można w niej wyczuć ani zobaczyć choćby najmniejszej emocji. Najpierw pozna,gdyż nie chce dodatkowych kłopotów z nieznajomymi. Jeśli więc odkryje, że ktoś jest godzien jej zaufania, jest wobec niego lojalna i zawsze chętna do pomocy. Czasem potrafi kłamać..No dobra,dość często,ale tylko w obronie własnej. Wycierpiała w życiu dość dużo ,więc jest dość wyczulona na ,,podejrzane typy.. I oto właśnie Lunaris,zagadka świata i samica, którą ciężko zrozumieć.
Aparycja: 
♦ Rasa - Wasza Alfa jest czystej krwi wilkiem, co chyba widać.. Czyż nie?
♦ Wzrost - 68cm WK.
♦ Umaszczenie - Jej sierść nie można określić, ani mianem ,,białej'', ani ,,szarej''. Jest.. Odpowiednia. Na wiosnę przybiera ono bardziej ,,beżowy'' odcień, natomiast w zimę, staje się zupełnie białe.
♦ Sierść - Jest to krótka, puszysta i miękka w dotyku sierść, która na zimę staje się jeszcze grubsza, przez co Lunaris niekiedy można pomylić z kupą śniegu.
♦ Waga - 30 kg.
♦ Znaki szczególne Posiada blizny na przednich łapach, ale Lunaris nie chce zdradzić, jakie mają korzenie..
Spokrewnieni: 
Matka: Topanga - Niby nas kochała, ale to zawsze Luna była ,,wyrzutkiem''. Mimo to, po śmierci Topangi Lunaris zaczęła ją doceniać.. Trochę.
Ojciec: Space - Wilk, jak każdy inny. Nie charakteryzował się niczym szczególnym.. W cale. W życiu Lunaris nie odgrywał żadnej ważnej roli, bo uważała, że ojcowie są niepotrzebni.. I miała racje.
Siotry: Emily, Ill - Najgorsze wadery, jakie Lunaris zdołała poznać. Nie dość, że nazywały się, jak jakieś puste Pudle, to jeszcze tak się zachowywały.. Yh, życie z nimi to był koszmar.
Bracia: Lucky Day - Jedyna osoba z rodziny, z którą spędzała najwięcej czasu.. To właśnie Lucky Day był jej najważniejszym członkiem rodziny.

Partner: Nie. A może.. Ym, jednak nie. Lunaris jest samowystarczalna.
Głos: Black Coast [ft. M. Maggie] - TRNDSTTR
Historia: Cóż, zacznijmy od tego, że Lunaris urodziła się na łonie natury. Ta, lasek, trawa, krzaczki i te inne.. Miała brata, o raz 2 irytujące siostry. Zwykle mojego ojca i matkę obchodziło tylko jej rodzeństwo, więc ona zwykle wychowała się pod skrzydłami jej brata i kuzyna z sąsiedniej watahy. Zwykle wymykała się tam w nocy i integrowała z innymi wilkami, o czym jednak ,,jej wataha'' się dowiedziała. Można było to uznać za mały konflikt, ale potem Alfy watah postanowiły złączyć się ,,w jedność'', co nie wszystkim się spodobało. Zaczęło się od podbierania zapasów, później oskarżano Siebie na wzajem o morderstwa.. I tak powstała ,,wojna domowa''. Gdy  8-miesięczna Lunaris oglądała zabijające się nawzajem wilki poczuła.. Ogarniającą ją radość. Radość widoku śmierci, krwi i nienawiści.. Wtedy, ktoś, jakby ją ,,kontrolował''. Zabiła Swoje rodzeństwo, rodziców oraz resztę watahy, a także jej kuzyna. Nieliczni zdołali uciec. Do dzisiaj nie wiadomo, jaka siła kontrolowała wtedy Lunaris. Cóż, po tym wydarzeniu postanowiła opuścić Swój dotychczasowy dom. Podczas ,,wędrówki'' natknęła się na ludzkie miasto. Oczywiście, jeżeli ktoś zobaczy ,,gigantycznego psa'', od razu dzwonią po hycli - tak też było w tym przypadku. Nasza wadera długo ukrywała się przed tymi ludźmi, jednak w końcu ją ,,dopadli''. Jednak.. Sytuacja znów się powtórzyła. Lunaris z uśmiechem wymalowanym na pysku wgryzła się w tętnice człowieka, powalając go na ziemię. Jej oczy były wtedy.. Puste. Wydawały by się być czarną, pustą przestrzenią z małym, białym punktem pośrodku. O ,,psie mordercy'' dowiedziały się również media, dlatego Lunę poddano eksperymentom. Testowali na niej różne rzeczy, robili badania i liczne testy. Jednak ,,obrońcy praw zwierząt'' pozwali naukowców i wyciągnęli  stamtąd Lunaris, a dowiedziawszy się, że to wilczyca, wypuścili na wolność. Tak też na tych terenach postanowiła się osiedlić. Po zauważeniu, że kręcą się tu jakieś psy, postanowiła założyć sforę. A, że są to tereny wysunięte na północ, nazwała tę sforę ,,Dogs Midnight'', a jej historia trwa dalej i zmienia się z każdym przeżytym dniem.
Inne: 
  •  Jak wiedzą "wybrani" Lunaris nie zjada zajęcy, gdyż uważa to, za.. Zbyt łatwą zdobycz.
  • Doprowadzanie się do agonalnego stanu to jej smykałka.. Dosłownie.
  • Prowadzono na niej eksperymenty, więc można powiedzieć, że ma ,,wyostrzony jeden zmysł''. Ale.. Ma po prostu lepszy wzrok.
  • Jak na razie nie okiełzała  Swojej ,,Morderczej siły'', choć się stara.. Wątpię, by to jednak wypaliło.



Otwarcie.

Sfora Dogs Midnight Forever (DMF) zostaje oficjalnie otwarta. Zapraszamy do wysyłania formularzy. C: