sobota, 24 października 2015

Od Sophie C.D Anabeth

Znowu zostałam potraktowana tak samo, czyli jak "zło konieczne", lecz postanowiłam, że nie będę się mieszać w sprawy nowo poznanego Mudi'ego. Gdy zobaczyłam, że patrzy się w moją stronę, warknęłam na nią, a ona odwróciła łeb w drugą stronę. Położyłam się i skuliłam w kłębek, lecz ukradkiem patrzyłam na suczkę. Po jakiś 10 minutach wstałam i ponownie podeszłam do niej.
-Czego chcesz tym razem?-spytała.
-Chce poznać twoje imię-powiedziałam, trochę niepewnie-Naprawdę, bardzo chciałabym cię poznać-uśmiechnęłam się lekko.
Tak, to fakt; bywałam nieśmiała. Mudi spojrzał się na mnie. Dosłownie lustrowała mnie swoim spojrzeniem. Przełknęłam ślinę i czekałam na odpowiedź, stojąc przed suczką. Ona wstała z ziemii i stanęła naprzeciwko mnie.
-Jeśli ci się to do czegoś przyda, Anabeth-odpowiedziała suczka, nadal zimnym, jakże lodowatym głosem.
Uśmiechnęłam się, lecz Ana nie wyrażała żadnego entuzjazmu. Ponownie zmierzyła mnie wzrokiem, a wtedy mój uśmiech znikł. Przyglądałyśmy się sobie.
-Należysz może do... Dogs Midnight Forever?-zapytałam w końcu.
-Tak-odpowiedziała Anabeth.
Anabeth? Brak weny.