piątek, 16 października 2015

Od Rossvet do Alexa

Było mi diabelnie zimno.
Moje futro pozwijało się w strąki, i nabrało takiego odcienia, że teraz nikt by nie poznał, że jestem albinosem.Miałam wrażenie, że zamist sierści mam na sobie wielkiego mopa. Wielkiego i bardzo przesiąkniętego.
Deszcz lał już od kilku dni, a ja nie mogłam znaleźć wolej kryjówki.jako że wczesie burzy pod drzewem spać raczej nie powinnam, padałm z nóg, bo już trzecią dobę byłam na łapach. Oczy mi się kleiły,kolory zamazywały. Kiedy trzy razy przywaliłam głową w to smao drzewo, wiedziałam, że dłużej nie dam rady. Cięzko klapnęłąm na ziemi. Wiem, nie powinnam- ale byłam już zupełnie wykończona. Zamknęłam oczy. Wokół robiło się coraz cieplej... Powoli zapominałam, gdzie jestem, chciałam tylko spać. Nagle jakis głosik nade mną huknął:
-Powaliło cię?! Wstawaj!
Zamrugałam zdziwiona oczami. Po chwili otrzeźwiałam i skoczyłam na równe nogi, przewracając przy tym mojego kurduplastego wybawcę.
-Wybacz- bąknęłam- I dzięki.
-Au-mruknął-Spoko.Ale uważaj, jak wstajesz- spojrzał na mnie krzywo- Jaka cholera cię naszła, że spałaś pod drzewem w czasie burzy?!
-Od trzech dni nie spałam. Chyba po prostu szłam i... zasnęłam.
-To dlaczego tyle nie spałaś? - nadal nie rozumiał.
-Eh... nie ważne- uznałąm, że nie wrto wspominać o tym, że dałam się przegonić rodzince wiewiórek-Jestem Rossvet.
-A ja Alex.
                                                                          <Alex? Wiem, coś mi się rypło xD>

Rossvet

                          

Imię: Rossvet, czyli świt po rosyjsku. 
Przezwisko: JAk nazwiesz, tak nazwiesz. Generalnie jednak wiele psów mówi na nią Ross albo White.
Wiek: 4 lata
Płeć: Samica
Charakter: Rossvet jest trochę skomplikowana. W towarzystwie niby zakręcona, trochę szalona, naon stop ma głupawkę i śmieje się z byle powodu. Kiedy jest sama lub w towarzystwie wyjątkowej osoby, natychmiast jakby uchodzi z niej powietrze i pokazuje się druga ona: zapłakana, smutna, obojętna. Jeśli otworzy się tak przed obą, znaczy, że jesteś dla niej naprawdę ważny.
nie jest jednak tak, że jej publiczna postać jest nieprawdziwa. To równieżjest w pełni ona. Sama nie wie od czego to zależy. 
Czasami jest zbyt ufna, jednak z reguły dobrze grupuje innych. Taki dar. Kiedy jednak się pomyli i ktoś bliski zawiedzie jej zaufanie, nie możę pozbierać się tgodniami.
Jest bardzo sentymentalna i uczuciowa, ale na co dzień przykrywa to tupetem i szczerością. Gardzi kłamstwem. Kiedyś zdarzyło jej się skłamać, i nadal tego żałuje. 
Aparycja: 
♦ Rasa - Golden Retriver
♦ Wzrost - 54 cm WK
♦ Umaszczenie - TO ALBINOS. NIE WIDAĆ?
♦ Sierść - Miękka, jedwabista, gładka, puszysta, długa... generalnie bardzo przyjemna w dotyku
♦ Znaki szczególne - TO ALBINOS. Ciężko o bardziej rzucające się w oczy ustępstwo od normy.
Stanowisko: Zielarka
Spokrewnieni:
Matka: Warrie, damulka jakich mało. Niezbyt kochała swoje szczenięta.
Ojciec: Bliżej nieokreśliny samiec, którym kryto Warrie.
Siostra: Dorente. Byłą zbyt słaba, aby przeżyć pierwszy miesiąc.
Partner: Samotna niczym odcięty piłą łańcuchową i wrzucony do zakpanego w ziemi pudełka ze stali nierdzewnej palec.
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=T5emcbg_wZk
Historia: Urodziłą się we wzorcowej hodowli, ze wzorcowo pokrytej matki. Zyła w wzorcowych warunkach,wzorcowo jedząc karmę dla psów wybiegowych, wzorcowo się zachowując, wzorcową śpiąc, pijąc, dając się strzyc.
Z czase wszystko zrobiło się ZBYT wzorcowe. Życie było ZBLYT idealne. ZBYT nudne. kiedy miała jeden rok, zmarła jej młodsz siostra, To był wstrząs. We wzorcowych  rodzinach tak się nie dzieje. Co się stało?
Wtedy zaczęła zastanawiać się nad swoim życiem. 
Zapragnęła wydostać się z tego wzorcowego bagna, nudnego , monotonnego i cuhnącego jednostajnością. Przed jedną z wystaw ugryzła fryzjera, i korzystając z zamieszania, wymknęłą się. Długo błądziła od lasu do lasu, od jednej kryjówki do drugiej. Spała w schroniskach, z których znowu uciekała, w przyczepach, z których wyganiali ją ludzie, a nawet na wysypisku. W końcu, po dwóch latach tułaczki, trafiła na DMF. I postanowiła zostać.
Inne: 
       * jest wegetarianką. Żywi się wykradanym ze sklepów ludzkim żarciem.

Alexander Cristopher Da Vinci

Imię: Hah, ten pies ma dość specyficzne imię i podchodzi do niego z dystansem. Na imię mu Alexander Cristopher Da Vinci, lecz nie potrafi przełknąć imienia ''Alexander'' i przedstawia się jako... Alex.
Przezwisko: Ym... Obecnie Alex nie poszukuje żadnych ksywek...
Wiek: ''Stary jestem. Ale cóż... Życie mija w zastraszającym tempie. Na imię mi Alex, a mój wiek liczy dokładnie tysiąc księżyców. Nie... Wybaczcie, pomyliłem się. Na imię mi Alex, a mój wiek liczy dokładnie 3 lata''.
Płeć: Poniżej pasa ma takie coś... Coś, co wyznacza jego płeć. Samiec, misiaczku drogi. Nie patrz się jednak w tamto miejsce, ponieważ Alex uzna cię za zboczeńca.
Charakter: Z pewnością Alex'a nie da się opisać jednym słowem. Jest to pies z wyglądu odważny i hardcorowy, ale tak naprawdę w środku jest skrytym w sobie i nieśmiałym samcem. Jego serce okrywa czarna peleryna utkana z mroku, która nigdy nie dojrzała światła dziennego. Tak właśnie Alex zachowuje się na co dzień. Ale kiedy poznasz go bliżej, spotkasz psa który cieszy się każdym dniem. Jest wtedy pełen życia i zapału. Pies bardzo niecierpliwy, który nie może się doczekać każdego ruchu w przód. Pies kreatywny, w którego móżdżku buzuje masa pomysłów na każdy dzień. Pies, który zawsze się uśmiecha, choćby nie wiadomo co się stało. Pies romantyczny i szarmancki zarazem, który nie boi się powiedzieć suczce jak bardzo ją kocha.
Aparycja:
♦ Rasa - Heh. Wyobraź sobie, że jest kundlem, mieszańcem wielu raz tak zwanym.
♦ Wzrost - 58 cm. Możesz spokojnie przyznać, że jest gnomem jak na kundla.
♦ Umaszczenie - Mieszane; Czarny z jasnym brązem.
♦ Sierść - Jedwabistą i długą nie można jej nazwać. Jest ona matowa i krótka, można powiedzieć, że wręcz szorstka w dotyku.
♦ Waga - Wredny, mały grubas. Nie komentuj jego wagi, ponieważ naprawdę (seriously.) może uciąć ci głowę ostrym kamieniem. 30 kg...
♦ Znaki szczególne - Ehhh... Widać to niestety na kilometr. Ma rozdarte, lewe ucho. Wygląda, jakby zamiast końcówek miał frędzelki.
Stanowisko: Samiec Beta
Spokrewnieni: 
~{Ojciec} Gregorio ~ Alex nigdy go nie kochał. Cóż... Zdarza się.
{Matka} Priscila ~ Jak każda matka, była dla Alex'a troskliwa i opiekuńcza.
{Brat z pierwszego miotu} Cesar ~ Alex zawsze mógł na nim polegać. Został z nim do końca, a potem odszedł w spokoju na zasłużony wieczny urlop do raju.
{Brat z pierwszego miotu} Ricardo
{Brat z pierwszego miotu} Severino
{Siostra z pierwszego miotu} Graciana
{Siostra z tego samego miotu} Beatriz ~ Do pewnego wieku była dla Alex'a nie tylko siostrą, lecz również najlepszą przyjaciółką. Później zaczęła się bardziej interesować samcami w jej wieku i zostawiła Alex na cienkim lodzie...
{Brat z tego samego miotu} Enrique ~ Czasem był wredny... Ale można było na nim naprawdę polegać.
{Brat z tego samego miotu} Rosario
{Brat z tego samego miotu} Sabas
{Siostra z tego samego miotu} Mireia ~ Miała pójść w ślady matki.. Alex zawsze trzymał za nią kciuki, żeby uciekła.
{Siostra z trzeciego miotu} Lolita
{Siostra z trzeciego miotu} Marguerita ~ Ta suczka była niezwykle uparta... Zawsze nalegała Alex'a, żeby nauczył ją tych wszystkich popisowych sztuczek z otwieraniem drzwi...
Partner: Obecnie Alex nie poszukuje suczki, która wyprzedzi przyjaźń poza za granice.
Głos: Tom Odell - Another Love
Historia: Miot narodził się przypadkowo. Zupełnie przypadkowo. W końcu Priscila była rodowodową suczką Dingo, która miała zostać kryta. Gregorio był zwykłym kundlem, który zakochał się w cudownej Priscili. Z tej miłości zrodził się Alex, Beatriz, Enrique, Rosario i Sabas. Gregorio cały czas pilnował wszystkich szczeniaków i Priscilę. Chciał, abyśmy wyrośli na psy, które są godne przyszłego stanowiska. Wszyscy się go słuchali. No, wszyscy... Wszyscy, oprócz Alex'a. On jako jedyny pragnął uciec. Zapragnął wiecznej wolności, wiecznego szczęścia. Jako szczenię obserwował ludzi, kiedy wychodzą z ich pokoju. Nauczył się sam otwierać drzwi. Niestety jak na złość, za każdym razem kiedy Alex już prawie uciekł z pokoju, na gorącym uczynku łapali go Priscila, Gregorio lub ludzie. 2 lata po narodzinach Alex'a, narodził się kolejny, trzeci miot. Ale Alex wciąż pragnął uciec. Na pewnym spacerze z ludźmi, Alex zbyt mocno szarpnął za smycz. I dopiero wtedy mógł uciec. Wykorzystał sytuację. Biegł, robił postoje, biegł... Tak w kółko. Ale kiedy skorzystał z wolności i chciał wrócić do rodziny... Zrozumiał, że całkowicie zgubił drogę. Los zesłał mu sforę Dog's Midnight. Nie miał wyboru.

Inne: Braaaak.

Lunaris Sinon Silveria Rute Forgotten van Hope Shingeki no Kyojin


Imię: Lunaris Sinon Silveria Rute Forgotten van Hope Shingeki no Kyojin
Przezwisko: Luna, bądź Lunaris. Imię jej jest długie, wybierz Sobie coś.
Wiek: Na tym świecie jest już od 3 wiosen.
Płeć: Samica, a raczej Wadera. Jak śmiesz wątpić?..
Stanowisko: Samica Alfa
Charakter: Charakter Lunaris? A bo ja wiem? Każdy ma o niej inne zdanie. Zależy też od tego, jak Ty będziesz odnosić się w stosunku do niej, choć nie radzę jej denerwować - prędzej Ci w*ebie,  niż Cię polubi. Trzeba z nią spędzić sporo czasu, ona po paru godzinach nie uzna Cię za najlepszego przyjaciela, albo osobę, z którą chce spędzić całe życie. Zazwyczaj jest wredna, chamska i zawsze stawia na swoim. Po prostu nie warto namawiać ją do zmiany decyzji, a szczególnie na taką, która nie jest w jej myślach. Ona po prostu tego nie akceptuje. Żyje po Swojemu, czasami uważana za szaloną, ale powód tego, jest nie ważny. Może i jest to wadera (nawet) przyjacielska i inteligenta, lecz szybko się niecierpliwi. Potrafi być wyluzowana przez co często pakuję się w opresje, można powiedzieć, że jest otwarta na nowe znajomości, które często kończą się skakaniem Sobie do gardeł. Spójrzmy prawdzie w oczy - Lunaris prędzej Cię zabije niż polubi. Mimo, że jest Alfą.. Nie, nie jest, jak każda Alfa, miła i wyrozumiała. Każdy ma własne humory, to czego i Lunaris nie mogła by ich mieć, co? Czasami jednak wydaje się być oschła i nieczuła wobec przyjaciół, ale zależy to od dnia. Jest dość ambitna, ale często chce, a nie może. Niekiedy palnie jakąś głupotę i reaguję na niektóre sytuacje dość impulsywnie. No cóż... nikt nie jest idealny. Adrenalina i przygody to jej drugie imię. Uwielbia przygody, a raczej je kocha. Nie zawsze jest świadoma swoich możliwości. Szanuje inne psy, ma jedną zasadę - będę się do Ciebie zwracać tak, jak Ty będziesz zwracał się do mnie. Honor interpretuje inaczej niż inni. Czasami zamyka się w sobie, wtedy jest wredna i opryskliwa dla każdego kto się napatoczy, nieważne, czy to wróg, przyjaciel czy ktoś jeszcze, lepiej się wtedy trzymać od niej z daleka. Kiedy tylko zapragnie, potrafi przyjąć maskę obojętności, wtedy po prostu nie można w niej wyczuć ani zobaczyć choćby najmniejszej emocji. Najpierw pozna,gdyż nie chce dodatkowych kłopotów z nieznajomymi. Jeśli więc odkryje, że ktoś jest godzien jej zaufania, jest wobec niego lojalna i zawsze chętna do pomocy. Czasem potrafi kłamać..No dobra,dość często,ale tylko w obronie własnej. Wycierpiała w życiu dość dużo ,więc jest dość wyczulona na ,,podejrzane typy.. I oto właśnie Lunaris,zagadka świata i samica, którą ciężko zrozumieć.
Aparycja: 
♦ Rasa - Wasza Alfa jest czystej krwi wilkiem, co chyba widać.. Czyż nie?
♦ Wzrost - 68cm WK.
♦ Umaszczenie - Jej sierść nie można określić, ani mianem ,,białej'', ani ,,szarej''. Jest.. Odpowiednia. Na wiosnę przybiera ono bardziej ,,beżowy'' odcień, natomiast w zimę, staje się zupełnie białe.
♦ Sierść - Jest to krótka, puszysta i miękka w dotyku sierść, która na zimę staje się jeszcze grubsza, przez co Lunaris niekiedy można pomylić z kupą śniegu.
♦ Waga - 30 kg.
♦ Znaki szczególne Posiada blizny na przednich łapach, ale Lunaris nie chce zdradzić, jakie mają korzenie..
Spokrewnieni: 
Matka: Topanga - Niby nas kochała, ale to zawsze Luna była ,,wyrzutkiem''. Mimo to, po śmierci Topangi Lunaris zaczęła ją doceniać.. Trochę.
Ojciec: Space - Wilk, jak każdy inny. Nie charakteryzował się niczym szczególnym.. W cale. W życiu Lunaris nie odgrywał żadnej ważnej roli, bo uważała, że ojcowie są niepotrzebni.. I miała racje.
Siotry: Emily, Ill - Najgorsze wadery, jakie Lunaris zdołała poznać. Nie dość, że nazywały się, jak jakieś puste Pudle, to jeszcze tak się zachowywały.. Yh, życie z nimi to był koszmar.
Bracia: Lucky Day - Jedyna osoba z rodziny, z którą spędzała najwięcej czasu.. To właśnie Lucky Day był jej najważniejszym członkiem rodziny.

Partner: Nie. A może.. Ym, jednak nie. Lunaris jest samowystarczalna.
Głos: Black Coast [ft. M. Maggie] - TRNDSTTR
Historia: Cóż, zacznijmy od tego, że Lunaris urodziła się na łonie natury. Ta, lasek, trawa, krzaczki i te inne.. Miała brata, o raz 2 irytujące siostry. Zwykle mojego ojca i matkę obchodziło tylko jej rodzeństwo, więc ona zwykle wychowała się pod skrzydłami jej brata i kuzyna z sąsiedniej watahy. Zwykle wymykała się tam w nocy i integrowała z innymi wilkami, o czym jednak ,,jej wataha'' się dowiedziała. Można było to uznać za mały konflikt, ale potem Alfy watah postanowiły złączyć się ,,w jedność'', co nie wszystkim się spodobało. Zaczęło się od podbierania zapasów, później oskarżano Siebie na wzajem o morderstwa.. I tak powstała ,,wojna domowa''. Gdy  8-miesięczna Lunaris oglądała zabijające się nawzajem wilki poczuła.. Ogarniającą ją radość. Radość widoku śmierci, krwi i nienawiści.. Wtedy, ktoś, jakby ją ,,kontrolował''. Zabiła Swoje rodzeństwo, rodziców oraz resztę watahy, a także jej kuzyna. Nieliczni zdołali uciec. Do dzisiaj nie wiadomo, jaka siła kontrolowała wtedy Lunaris. Cóż, po tym wydarzeniu postanowiła opuścić Swój dotychczasowy dom. Podczas ,,wędrówki'' natknęła się na ludzkie miasto. Oczywiście, jeżeli ktoś zobaczy ,,gigantycznego psa'', od razu dzwonią po hycli - tak też było w tym przypadku. Nasza wadera długo ukrywała się przed tymi ludźmi, jednak w końcu ją ,,dopadli''. Jednak.. Sytuacja znów się powtórzyła. Lunaris z uśmiechem wymalowanym na pysku wgryzła się w tętnice człowieka, powalając go na ziemię. Jej oczy były wtedy.. Puste. Wydawały by się być czarną, pustą przestrzenią z małym, białym punktem pośrodku. O ,,psie mordercy'' dowiedziały się również media, dlatego Lunę poddano eksperymentom. Testowali na niej różne rzeczy, robili badania i liczne testy. Jednak ,,obrońcy praw zwierząt'' pozwali naukowców i wyciągnęli  stamtąd Lunaris, a dowiedziawszy się, że to wilczyca, wypuścili na wolność. Tak też na tych terenach postanowiła się osiedlić. Po zauważeniu, że kręcą się tu jakieś psy, postanowiła założyć sforę. A, że są to tereny wysunięte na północ, nazwała tę sforę ,,Dogs Midnight'', a jej historia trwa dalej i zmienia się z każdym przeżytym dniem.
Inne: 
  •  Jak wiedzą "wybrani" Lunaris nie zjada zajęcy, gdyż uważa to, za.. Zbyt łatwą zdobycz.
  • Doprowadzanie się do agonalnego stanu to jej smykałka.. Dosłownie.
  • Prowadzono na niej eksperymenty, więc można powiedzieć, że ma ,,wyostrzony jeden zmysł''. Ale.. Ma po prostu lepszy wzrok.
  • Jak na razie nie okiełzała  Swojej ,,Morderczej siły'', choć się stara.. Wątpię, by to jednak wypaliło.



Otwarcie.

Sfora Dogs Midnight Forever (DMF) zostaje oficjalnie otwarta. Zapraszamy do wysyłania formularzy. C: